- ah, zapomniałem ci powiedzieć o tym, że niedługo będzie "7 minut w niebie".
- ...Że co? Przecież to jest strasznie stare. - no i znowu John zawalił jako informator. Pogratulować.
- możliwe, ale wciąż fajne!
- Wiesz, nie widzę teraz nigdzie trolli, a właściwie to tu jest zbyt ciemno by kogokolwiek rozpoznać z daleka, więc może wrócimy do brata Dave'a?
- coooooo?
- Może byśmy wrócili do kuchni!
- no coś tyyy! nawet nie tańczyliśmy! no chodź! - jak zwykle nie miałaś nic do gadania (pewnie i tak by nie usłyszał) tylko znów podążyłaś za Johnem. Weszliście bardziej w głąb pomieszczenia. Nie myślałaś że będzie tutaj taki tłum. No ale to w końcu "Strider Party". Co się dziwić. Zaczęłaś tańczyć na "2 step". Mało oryginalnie, ale dobre i to. Po jakimś czasie jednak nabierasz pewności i oddajesz się muzyce, lecz gubisz Johna z oczu. Cóż, nie możesz być do niego przywiązana jak jakiś piesek, poza tym później i tak go znajdziesz. Miksy Dave'a były całkiem spoko. W którymś momencie twoich harców zaczyna ci być okropnie gorąco. Twoje bolerko strasznie ci przeszkadza. Postanawiasz zejść z parkietu i poszukać kurtki by wsadzić je do rękawa. Rozważasz też opcje z torebką, jednak zdecydowanie wolisz rękaw kurtki. Podchodzisz do jednego z wieszaków i zaczynasz szukać. Kątem oka zauważasz, że ktoś stoi pod ścianą blisko ciebie. Zerkasz w jego stronę i stwierdzasz że to troll. Śmieszne ma włosy. Ciekawe dlaczego zafarbował tylko jedno pasmo i do tego na środku głowy. Rogi ma za to o wiele większe od Karkata; W końcu znajdujesz swoją kurtkę i zdejmujesz bolerko. Kurde, zapomniałaś tylko, że w tym cekinowym czymś jest specjalna dziura odsłaniająca trochę pleców, ale cóż nie ma się czym przejmować. Nikt nie zwróci uwagi. Gdy wkładasz bolerko do rękawa, zauważasz, że ten troll patrzy się na ciebie. Nie za fajnie. Może sobie myśli że Strider zaprosił jakiegoś dziwoląga na swoje party. Najlepiej będzie jak ulotnisz się w tłumie. Wchodzisz więc z powrotem na parkiet. Po pewnym czasie odnajdujesz Johna razem z Jade i Rose. Z Rose jesteś w dobrych kontaktach. Pomaga tobie, kiedy sobie z czymś nie radzisz, a także czasem pożycza ci książki no i zawsze podziwiałaś jej talent tkacki. Tak jak inni również jest z tobą w klasie. Dołączasz więc do nich i tańczycie obok siebie. (John robi harem skubany przyp. aut.).
piątek, 3 lipca 2015
środa, 3 czerwca 2015
==>
Kiedy weszliście do kuchni zastaliście brata Dave'a.
- O hej. Ah właśnie, to ty. ______ o ile dobrze pamiętam. - wolałabyś żeby nie pamiętał. - Sorki, że nie przedstawiłem się za pierwszym razem.
- Nic nie szkodzi. - no dalej, stać cię na coś takiego jak uśmiech. Zakryje on chociaż twoje zażenowanie.
- Więc jestem Dirk, straszy bro Dave'a. Miło mi poznać nową dziewczyną Johna-
- s-s-s-s-s-słucham?! - parsknęłaś śmiechem a John zrobił się czerwony jak burak.
- JOHN CO SIĘ TU ODPIERDALA? PO CO JA KURWA W OGÓLE MARNUJĘ NA WAS PIERDOLONY CZAS?!
- uhhhhhh... dirk! ona nie jest moją dziewczyną!
- W rzeczy samej.
Dirk tylko spojrzał rozbawiony na czerwoną twarz Johna.
- Hahah wybaczcie mi za to.
- Spoko, po raz pierwszy na tej imprezie się zaśmiałam. Mi też jest miło poznać ciebie i Pana Trolla... - spojrzałaś niepewnie na owego trolla. Wyglądał na lekko wkurzonego.
- KARKAT VANTAS. - i wyszedł z kuchni mamrocząc pod nosem.
- Milusi. - przyznajesz.
- jak to karkat. ale gdy go bliżej poznasz, polubisz go. - John jak widać już ochłonął po tamtym szoku. - to może zapoznam cię z resztą? trolli mamy pod dostatek hehe.
- Jeżeli będą tacy mili jak Karkat to nie za bardzo...
- emmm... nie, raczej on tylko taki jest. to chodźmy :B do zobaczenia dirk!
- Udanych łowów! Jak coś to ja będę tutaj.
- ok! - John jak zwykle ma za dużo energii. Podążyłaś za nim by go nie zgubić.
- O hej. Ah właśnie, to ty. ______ o ile dobrze pamiętam. - wolałabyś żeby nie pamiętał. - Sorki, że nie przedstawiłem się za pierwszym razem.
- Nic nie szkodzi. - no dalej, stać cię na coś takiego jak uśmiech. Zakryje on chociaż twoje zażenowanie.
- Więc jestem Dirk, straszy bro Dave'a. Miło mi poznać nową dziewczyną Johna-
- s-s-s-s-s-słucham?! - parsknęłaś śmiechem a John zrobił się czerwony jak burak.
- JOHN CO SIĘ TU ODPIERDALA? PO CO JA KURWA W OGÓLE MARNUJĘ NA WAS PIERDOLONY CZAS?!
- uhhhhhh... dirk! ona nie jest moją dziewczyną!
- W rzeczy samej.
Dirk tylko spojrzał rozbawiony na czerwoną twarz Johna.
- Hahah wybaczcie mi za to.
- Spoko, po raz pierwszy na tej imprezie się zaśmiałam. Mi też jest miło poznać ciebie i Pana Trolla... - spojrzałaś niepewnie na owego trolla. Wyglądał na lekko wkurzonego.
- KARKAT VANTAS. - i wyszedł z kuchni mamrocząc pod nosem.
- Milusi. - przyznajesz.
- jak to karkat. ale gdy go bliżej poznasz, polubisz go. - John jak widać już ochłonął po tamtym szoku. - to może zapoznam cię z resztą? trolli mamy pod dostatek hehe.
- Jeżeli będą tacy mili jak Karkat to nie za bardzo...
- emmm... nie, raczej on tylko taki jest. to chodźmy :B do zobaczenia dirk!
- Udanych łowów! Jak coś to ja będę tutaj.
- ok! - John jak zwykle ma za dużo energii. Podążyłaś za nim by go nie zgubić.
poniedziałek, 11 maja 2015
==>
- może chodźmy do dave'a i reszty!
- Jednak wolałabym nie... W sumie nie wiem czy nie będę zaraz iść...
- no coś ty. przecież dopiero co przyszłaś.
- Ugh... mówiłam ci szkole, że no nie przepadam za imprezami...
- dasz się przekonać zobaczysz. o! tam jest dave, chodźmy!
Zawahałaś się ale koniec z końcem poszłaś za Johnem. Dave stał oczywiście obok swojego sprzętu DJ'a i czasem coś miksował. John podszedł do niego raźnym krokiem, ty zostałaś trochę z tyłu. Przełamujesz się i również podchodzisz. O dziwo nawet pierwsza się witasz.
- siema. ______ tak?
- Zgadza się.
- spoko masz look. moze pojdziemy po pacz. zrobie sobie mala przerwe
- dobry pomysł.
Zaczęłaś szukać wzrokiem Jade ale za dużo już tu osób by kogoś rozpoznać. Idziesz za chłopakami. Dave nalewa ci pączu i podaje szklankę. Dziękujesz i bierzesz łyka. Smakuje lepiej niż się spodziewałaś. Pochwalasz pącz. Dave mówi, że jego Bro go zrobił. Gdy następnym razem go spotkasz, na pewno powiesz mu miłe słowo.
- ah, ______, poznałaś już jakiś trolli?
John jestem z wami cały czas. Czy widziałeś bym rozmawiała z jakimś trollem? Bo chyba nie mówisz o sobie.
- Nie, ale to nic.
- coś ty! taka impreza nie zdarza się często, gdzie chciało by się trollom na nią przyjść. poważnie. chodź, poznam cię z kimś!
- John, ale ja na prawdę nie-
Zanim dokończyłaś chwycił cię za rękę i lekko pociągną za sobą, ale niestety twoim fartem wpadłaś na kogoś. Na szczęście tylko lekko się "odbiłaś" i nic się nikomu nie stało.
- UWAŻAJ JAK CHODZISZ SIEROTO!
To był troll. Zrobiło ci się tak głupio jak nigdy. Zaczęłaś go przepraszać.
- nie, czekaj ______. to moja wina, wybacz karkat.
- JOHN? WY SIĘ ZNACIE? KIM DO CHOLERY JEST TA DZIEWCZYNA?
- koleżanką z klasy i tak się składa że właśnie chciałem ciebie szukać by cię z nią poznać. hehe niezły zbieg okoliczności!
Troll spojrzał na niego z politowaniem, podobnie ty.
- macie identyczne miny! widać że już się lubicie! :B może chodźmy gdzieś na bok by nie przeszkadzać innym.
Zgodziliście się i poszliście do kuchni Dave'a. Swoją drogą biedny Dave, zostawiliście go samego. Ale jednak ma co robić, bo znowu zaczął coś miksować na swoim stanowisku DJ'a.
- Jednak wolałabym nie... W sumie nie wiem czy nie będę zaraz iść...
- no coś ty. przecież dopiero co przyszłaś.
- Ugh... mówiłam ci szkole, że no nie przepadam za imprezami...
- dasz się przekonać zobaczysz. o! tam jest dave, chodźmy!
Zawahałaś się ale koniec z końcem poszłaś za Johnem. Dave stał oczywiście obok swojego sprzętu DJ'a i czasem coś miksował. John podszedł do niego raźnym krokiem, ty zostałaś trochę z tyłu. Przełamujesz się i również podchodzisz. O dziwo nawet pierwsza się witasz.
- siema. ______ tak?
- Zgadza się.
- spoko masz look. moze pojdziemy po pacz. zrobie sobie mala przerwe
- dobry pomysł.
Zaczęłaś szukać wzrokiem Jade ale za dużo już tu osób by kogoś rozpoznać. Idziesz za chłopakami. Dave nalewa ci pączu i podaje szklankę. Dziękujesz i bierzesz łyka. Smakuje lepiej niż się spodziewałaś. Pochwalasz pącz. Dave mówi, że jego Bro go zrobił. Gdy następnym razem go spotkasz, na pewno powiesz mu miłe słowo.
- ah, ______, poznałaś już jakiś trolli?
John jestem z wami cały czas. Czy widziałeś bym rozmawiała z jakimś trollem? Bo chyba nie mówisz o sobie.
- Nie, ale to nic.
- coś ty! taka impreza nie zdarza się często, gdzie chciało by się trollom na nią przyjść. poważnie. chodź, poznam cię z kimś!
- John, ale ja na prawdę nie-
Zanim dokończyłaś chwycił cię za rękę i lekko pociągną za sobą, ale niestety twoim fartem wpadłaś na kogoś. Na szczęście tylko lekko się "odbiłaś" i nic się nikomu nie stało.
- UWAŻAJ JAK CHODZISZ SIEROTO!
To był troll. Zrobiło ci się tak głupio jak nigdy. Zaczęłaś go przepraszać.
- nie, czekaj ______. to moja wina, wybacz karkat.
- JOHN? WY SIĘ ZNACIE? KIM DO CHOLERY JEST TA DZIEWCZYNA?
- koleżanką z klasy i tak się składa że właśnie chciałem ciebie szukać by cię z nią poznać. hehe niezły zbieg okoliczności!
Troll spojrzał na niego z politowaniem, podobnie ty.
- macie identyczne miny! widać że już się lubicie! :B może chodźmy gdzieś na bok by nie przeszkadzać innym.
Zgodziliście się i poszliście do kuchni Dave'a. Swoją drogą biedny Dave, zostawiliście go samego. Ale jednak ma co robić, bo znowu zaczął coś miksować na swoim stanowisku DJ'a.
poniedziałek, 4 maja 2015
Strider Party
W oddali już słyszysz dźwięki muzyki i basów. Widać że Strider Party się zaczęło.
Im bardziej zbliżasz się do celu tym wyraźniej słyszysz że impreza się rozkręca. Kiedy jesteś już niedaleko, widzisz ludzi ustawionych w kolejce. Przypomniała ci się wyprzedasz w sklepie handlowym tydzień temu. Przypomniały ci się wkurzone twarze dziewczyn w kolejce, gdy ostatni z przecenionych produktów został wyprzedany. Uśmiechasz się pod nosem i czym prędzej zajmujesz swoje miejsce za ostatnią osobą. Masz nadzieję że dostaniesz się na te całe party zanim zaczniesz siwieć. Jednak taka ilość osób coraz bardziej cie przekonuje, że mogłaś zostać w domu. Zaczynasz się czuć trochę nieswojo wśród tych wszystkich ludzi i trolli. Za tobą również zaczyna się tworzyć wąż; Prawdę mówiąc nigdy nie miałaś okazji być blisko jakiegoś trolla, a akurat za tobą ustawiają się sami trolle. Zachowują się dosyć głośno.
- ...ehhh mówwiłem że nie chce iść. tyle lądniaków że aż mi sie nie dobrze robi
- oho? a wv domu wvidać było że sie cieszysz z zaproszenia nawvet jeśli jest od tego młodszego stridera. a tak wv ogóle, wvziąłeś to zaproszenie? wviem że strider sprawvdza takie rzeczy.
- no jasne. nawwet debil by to wwiedział
- dlatego sie pytam hehe.
- mam ciebie dosyć ty zawwsze-
Przestałaś ich słuchać. Widocznie nie każdy debil. Ładnie się załatwiłaś. Nigdy się tak nie wypindrzyłaś jak dzisiaj i za jakieś 10 minut będziesz musiała to wszystko zmyć. Pięknie. Patrzysz do tyłu (wydawało ci się czy troll który za tobą stał spojrzał na ciebie i się uśmiechnął?). Nie ma mowy na powrót. Już jest jakieś 20 osób jak nie więcej i poza tym niedługo twoja kolej by się stawić na sprawdzenie. Wymyślasz teraz najgorsze przekleństwa jakie przyjdą ci do głowy. Osoba przed tobą przeszła. Teraz twoja kolej. W drzwiach stoi starszy brat Dave'a. Zmierzył cię wzrokiem (przynajmniej tak ci się wydawało zza jego okularów) i poprosił o zaproszenie.
- J-ja zapomniałam o nim... (słyszysz gdzieś z tyłu pogardliwe prychnięcie) ...ale czy to jest tak koniecznie?
- Wiesz, gdyby każdy mógł wejść to nie było by tego zamieszania z zaproszeniami. Nie masz to niestety do widzenia.
Nagle zza ramienia dużego Stridera zauważasz Johna, który również cię zauważa i ci macha. Ty odmachujesz ale gestem pożegnalnym i gdy zamierzasz pójść, John podchodzi.
- hej! co się stało? dlaczego nie wchodzisz?
- Nie wzięłam przepustki.
- ah! no tak, zapomniałem ci powiedzieć, wybacz. ona jest ze mną ok?
- Nnnno dobra. Ale to było ostatni raz John.
- jak w banku! chodź _____!
- Ugh John! Nie każdy musi znać moje imię! No i... dzięki że pomogłeś.
- nie ma sprawy! :B byłem ci to przecież winny. tak w ogóle to fajnie wyglądasz! tylko nie za dużo czarnego?
- Cóż, chciałam się nie wyróżniać...
Ale z tego co tutaj widzisz to jednak tylko ty się wyróżniasz. Inni niestety wolą jaskrawe kolory. Fajny miałaś pomysł, ale raczej na imprezę dla tych, co nie przepadają za kolorami. Sprzyjającą rzeczą jest to, że panuje ciemność, ale taka że jesteś w stanie zobaczyć twarz Johna.
Im bardziej zbliżasz się do celu tym wyraźniej słyszysz że impreza się rozkręca. Kiedy jesteś już niedaleko, widzisz ludzi ustawionych w kolejce. Przypomniała ci się wyprzedasz w sklepie handlowym tydzień temu. Przypomniały ci się wkurzone twarze dziewczyn w kolejce, gdy ostatni z przecenionych produktów został wyprzedany. Uśmiechasz się pod nosem i czym prędzej zajmujesz swoje miejsce za ostatnią osobą. Masz nadzieję że dostaniesz się na te całe party zanim zaczniesz siwieć. Jednak taka ilość osób coraz bardziej cie przekonuje, że mogłaś zostać w domu. Zaczynasz się czuć trochę nieswojo wśród tych wszystkich ludzi i trolli. Za tobą również zaczyna się tworzyć wąż; Prawdę mówiąc nigdy nie miałaś okazji być blisko jakiegoś trolla, a akurat za tobą ustawiają się sami trolle. Zachowują się dosyć głośno.
- ...ehhh mówwiłem że nie chce iść. tyle lądniaków że aż mi sie nie dobrze robi
- oho? a wv domu wvidać było że sie cieszysz z zaproszenia nawvet jeśli jest od tego młodszego stridera. a tak wv ogóle, wvziąłeś to zaproszenie? wviem że strider sprawvdza takie rzeczy.
- no jasne. nawwet debil by to wwiedział
- dlatego sie pytam hehe.
- mam ciebie dosyć ty zawwsze-
Przestałaś ich słuchać. Widocznie nie każdy debil. Ładnie się załatwiłaś. Nigdy się tak nie wypindrzyłaś jak dzisiaj i za jakieś 10 minut będziesz musiała to wszystko zmyć. Pięknie. Patrzysz do tyłu (wydawało ci się czy troll który za tobą stał spojrzał na ciebie i się uśmiechnął?). Nie ma mowy na powrót. Już jest jakieś 20 osób jak nie więcej i poza tym niedługo twoja kolej by się stawić na sprawdzenie. Wymyślasz teraz najgorsze przekleństwa jakie przyjdą ci do głowy. Osoba przed tobą przeszła. Teraz twoja kolej. W drzwiach stoi starszy brat Dave'a. Zmierzył cię wzrokiem (przynajmniej tak ci się wydawało zza jego okularów) i poprosił o zaproszenie.
- J-ja zapomniałam o nim... (słyszysz gdzieś z tyłu pogardliwe prychnięcie) ...ale czy to jest tak koniecznie?
- Wiesz, gdyby każdy mógł wejść to nie było by tego zamieszania z zaproszeniami. Nie masz to niestety do widzenia.
Nagle zza ramienia dużego Stridera zauważasz Johna, który również cię zauważa i ci macha. Ty odmachujesz ale gestem pożegnalnym i gdy zamierzasz pójść, John podchodzi.
- hej! co się stało? dlaczego nie wchodzisz?
- Nie wzięłam przepustki.
- ah! no tak, zapomniałem ci powiedzieć, wybacz. ona jest ze mną ok?
- Nnnno dobra. Ale to było ostatni raz John.
- jak w banku! chodź _____!
- Ugh John! Nie każdy musi znać moje imię! No i... dzięki że pomogłeś.
- nie ma sprawy! :B byłem ci to przecież winny. tak w ogóle to fajnie wyglądasz! tylko nie za dużo czarnego?
- Cóż, chciałam się nie wyróżniać...
Ale z tego co tutaj widzisz to jednak tylko ty się wyróżniasz. Inni niestety wolą jaskrawe kolory. Fajny miałaś pomysł, ale raczej na imprezę dla tych, co nie przepadają za kolorami. Sprzyjającą rzeczą jest to, że panuje ciemność, ale taka że jesteś w stanie zobaczyć twarz Johna.
piątek, 24 kwietnia 2015
Wyzwanie
Otwierasz drzwi, zdejmujesz szybko kurtkę oraz buty i starasz się dotrzeć jak najszybciej do twojego pokoju na górze. Na szczęście twoi rodzice wyjechali w sprawach służbowych (albo znowu na potajemny urlop), więc gdybyś ewentualnie poszła na imprezę to nikt by nie miał nic przeciwko. Lubisz swoich rodziców, bo wracają za dwa dni a pieniędzy zostawili na co najmniej tydzień. Wchodzisz do pokoju i zastanawiasz się nad sytuacją. Jeszcze raz wyjmujesz zaproszenie i patrzysz na godzinę. Impreza rozpoczyna się o 18.00 a teraz wybiła 15.00. Jutro jest sobota... o nie, kolejny argument by iść... i także nigdy nie byłaś na takiej imprezie, a lubisz sobie czasami poszaleć (uważasz, że możesz zaliczyć też te razy, kiedy jesteś sama w pokoju i odprawiasz dzikie tańce w rytm muzyki z twoim ulubionym pluszakiem, Panem Bańką (no i oczywiście zawsze wtedy jesteś sama w domu)). Więc już postanowione. Idziesz, ale wychodzisz po maksymalnie dwóch godzinach. Chcesz żeby wszyscy byli w środku, gdy będziesz opuszczała dom Stridera. Ponadto bardzo byś nie chciała tam spotkać Johna i Jade, ale jest to niestety mało prawdopodobne... Dobra, myśli na bok. Teraz musisz wybrać co masz ubrać. Najlepiej by nie odsłaniało za dużo, nie było jaskrawe i musi jakoś na tobie wyglądać. Decydujesz się na czarne ubrania. T-shirt z cekinami, na to bolerko, spódnica z "warstwami" przed kolano, cienkie rajstopy z ozdobnym szlaczkiem z zewnętrznej strony ud, zimowe buty twojej mamy na lekkim obcasie, ich długość jest za kostkę (nie będziesz przebierać tam butów, stwierdzasz że to nie jest "cool", więc nie możesz ubrać swoich traperów, szkoda). Tak właściwie trochę się zdziwiłaś, ponieważ wcześniej nie widziałaś tych rzeczy u siebie. Podejrzewasz że to twoja rodzicielka znów obdarowała cię zdobyczami, które zamówiła za małe. Ona nigdy nie może się pogodzić z tym, że nie ma już figury nastolatki. Zawsze się o to wkurzałaś, jednak teraz dziękujesz jej w duchu. Pozostały ci do zrobienia włosy, jakiś make-up i biżuteria. Włosy wystarczy że uczeszesz. Z tym całym make-upem też zbytnio nie wskurasz. Pudrujesz się, nakładasz troszkę czarnego cienia, tuszujesz rzęsy i smarujesz usta błyszczykiem (kosmetyczka matki nie ma kłódki). Teraz czas by zakraść się do pokoju rodziców i otworzyć jej szkatułkę... w ostatniej chwili się wycofujesz. Jednak postanawiasz nie brać biżuterii. Uważasz, że kiedy coś się zgubi na imprezie, to zobaczysz to dopiero w drugim życiu. Sprawdzasz zegarek. Jest 17.30. Dobrze wiesz, że lubisz się grzebać. Masz jeszcze pół godziny. Idziesz do kuchni by zjeść coś na szybko. Przypuszczasz, że na imprezie będzie pełno śmieciowego jedzenia, którego wolisz unikać. Gdy wracasz do pokoju, zauważasz że masz 15 minut. Poprawiasz błyszczyk i pakujesz torebkę. Telefon, klucze, gaz pieprzowy... Ta, wszystko jest. Schodzisz z powrotem i szykujesz się do wyjścia. Wychodzisz i z dokładnym zakluczeniem zamków, udajesz się na "najlepszą bibę świata", podczas niewiedzy twoich rodziców. Ale z ciebie rebel. Jeszcze tylko zaczniesz sobie "wszczykiwać marihuananuen" i cała dzielnia może trząść portkami.
sobota, 18 kwietnia 2015
==>
Reszta lekcji minęła dosyć spokojnie. Jakimś cudem nie udało ci się zarobić kolejnej złej oceny. To dobry dzień. Kiedy szykujesz się do wyjścia zauważasz, że owy cool-kid również zamierza opuścić budynek. Przewracasz oczami. Cóż za przyjemność by wracać z nim do domu. Dobrze wiesz, że Dave mieszka blisko ciebie. Zazwyczaj gdy jest taka sytuacja, to masz to gdzieś i po prostu idziesz parę metrów za nim. Także i tym razem zamierzasz zachować taki dystans. Nie znosisz tego dziwnego milczenia, chociaż pewnie istnieje gdzieś gorsza strona. W przeciwnym zwierciadle tego świata zapewne normalnie ze sobą rozmawiacie, a może nawet śmiejecie krocząc ramię w ramię. Wzdrygasz się na samą myśl. Nie możesz się doczekać aż w końcu się rozdzielicie i każdy pójdzie w swoją stronę. Kiedy ma to nastąpić, zauważasz jak Dave odwraca do ciebie głowę.
- do zobaczenia potem
Powiedział i poszedł. Przystanęłaś na chwilę analizując co miał na myśli. Przecież to oczywiste że o imprezę! Na 100% to John mu powiedział, że tobie dał ostatnie zaproszenie. Później się z nim policzysz. Teraz musisz coś sprawdzić. Wyciągasz z plecaka zaproszenie i szukasz na nim daty wydarzenia. Dzisiaj. To jest dzisiaj?! Teraz masz jeszcze większą ochotę uszkodzić Johna. Chociaż to też twoja wina. Nawet nie chciało ci się przeczytać, co jest tam napisane od chwili dostania. Chowasz zaproszenie i idziesz do domu.
- do zobaczenia potem
Powiedział i poszedł. Przystanęłaś na chwilę analizując co miał na myśli. Przecież to oczywiste że o imprezę! Na 100% to John mu powiedział, że tobie dał ostatnie zaproszenie. Później się z nim policzysz. Teraz musisz coś sprawdzić. Wyciągasz z plecaka zaproszenie i szukasz na nim daty wydarzenia. Dzisiaj. To jest dzisiaj?! Teraz masz jeszcze większą ochotę uszkodzić Johna. Chociaż to też twoja wina. Nawet nie chciało ci się przeczytać, co jest tam napisane od chwili dostania. Chowasz zaproszenie i idziesz do domu.
niedziela, 5 kwietnia 2015
Początek
Jesteś teraz w szkole i masz przerwę. Nazywasz się ____ ____. Niedaleko ciebie szwenda się ten cool-kid Dave Strider, rozdając zaproszenia na swoje urodziny. Wątpisz by dał ci tę "przepustkę" na "najlepszą bibę pod słońcem", bo nie przepadasz za nim, a także jeszcze z nim nie rozmawiałaś. Znasz go tylko z własnych obserwacji i opowiadań twojej kumpeli Jade. Widzisz jak Dave podaje dwa zaproszenia swojemu przyjacielowi Johnowi. John jest twoim kolegą z klasy, z którym lubisz nawiązywać tematy takie jak psikusy czy filmy z Nickolasem Cagem. John podszedł do ciebie ze szczęśliwym wyrazem twarzy, jakby udało mu się zrobić dowcip wszechczasów.
- hej ____! rozmawiałem przed chwilą z davem-
- Tak, widziałam. Jak tam rozdawanie zaproszeń? Każdy już ma? - nie udajesz że nie jesteś podirytowana tą sytuacją.
- wiesz, bo jedno zostało i dave powiedział że mam dać komuś fajnemu... więc pomyślałem o tobie! ;B - w sumie się tego spodziewałaś, bo mało (jeżeli nie wcale) zostało osób "fajnych na tyle by się tam pokazać" z grona tych, które zaproszeń nie dostały. Jak miło że chociaż John tak uważa. Czujesz się dowartościowana.
- Dziękuję, ale nie za bardzo lubię takie imprezy. - możesz wymienić całe mnóstwo argumentów dlaczego wolisz zostać w domu.
- ehh?! no weeeeeź będzie fajnie! dave zaprosił też trolli, więc nudno na pewno też nie będzie.
- ...Zastanowię się, ale niczego nie obiecuję.
- mam nadzieję że jednak przyjdziesz! - w tym momencie rozległ się dzwonek, więc zakończyliście rozmowę i zaczęliście kierować się do klasy.
______________________________________________
A więc witam w Crapstuck czyli takie moje bzdurne AU.
Mam nadzieję że wam się choć troszkę spodoba :)
- hej ____! rozmawiałem przed chwilą z davem-
- Tak, widziałam. Jak tam rozdawanie zaproszeń? Każdy już ma? - nie udajesz że nie jesteś podirytowana tą sytuacją.
- wiesz, bo jedno zostało i dave powiedział że mam dać komuś fajnemu... więc pomyślałem o tobie! ;B - w sumie się tego spodziewałaś, bo mało (jeżeli nie wcale) zostało osób "fajnych na tyle by się tam pokazać" z grona tych, które zaproszeń nie dostały. Jak miło że chociaż John tak uważa. Czujesz się dowartościowana.
- Dziękuję, ale nie za bardzo lubię takie imprezy. - możesz wymienić całe mnóstwo argumentów dlaczego wolisz zostać w domu.
- ehh?! no weeeeeź będzie fajnie! dave zaprosił też trolli, więc nudno na pewno też nie będzie.
- ...Zastanowię się, ale niczego nie obiecuję.
- mam nadzieję że jednak przyjdziesz! - w tym momencie rozległ się dzwonek, więc zakończyliście rozmowę i zaczęliście kierować się do klasy.
______________________________________________
A więc witam w Crapstuck czyli takie moje bzdurne AU.
Mam nadzieję że wam się choć troszkę spodoba :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)