piątek, 24 kwietnia 2015

Wyzwanie

Otwierasz drzwi, zdejmujesz szybko kurtkę oraz buty i starasz się dotrzeć jak najszybciej do twojego pokoju na górze. Na szczęście twoi rodzice wyjechali w sprawach służbowych (albo znowu na potajemny urlop), więc gdybyś ewentualnie poszła na imprezę to nikt by nie miał nic przeciwko. Lubisz swoich rodziców, bo wracają za dwa dni a pieniędzy zostawili na co najmniej tydzień. Wchodzisz do pokoju i zastanawiasz się nad sytuacją. Jeszcze raz wyjmujesz zaproszenie i patrzysz na godzinę. Impreza rozpoczyna się o 18.00 a teraz wybiła 15.00. Jutro jest sobota... o nie, kolejny argument by iść... i także nigdy nie byłaś na takiej imprezie, a lubisz sobie czasami poszaleć (uważasz, że możesz zaliczyć też te razy, kiedy jesteś sama w pokoju i odprawiasz dzikie tańce w rytm muzyki z twoim ulubionym pluszakiem, Panem Bańką (no i oczywiście zawsze wtedy jesteś sama w domu)). Więc już postanowione. Idziesz, ale wychodzisz po maksymalnie dwóch godzinach. Chcesz żeby wszyscy byli w środku, gdy będziesz opuszczała dom Stridera. Ponadto bardzo byś nie chciała tam spotkać Johna i Jade, ale jest to niestety mało prawdopodobne... Dobra, myśli na bok. Teraz musisz wybrać co masz ubrać. Najlepiej by nie odsłaniało za dużo, nie było jaskrawe i musi jakoś na tobie wyglądać. Decydujesz się na czarne ubrania. T-shirt z cekinami, na to bolerko, spódnica z "warstwami" przed kolano, cienkie rajstopy z ozdobnym szlaczkiem z zewnętrznej strony ud, zimowe buty twojej mamy na lekkim obcasie, ich długość jest za kostkę (nie będziesz przebierać tam butów, stwierdzasz że to nie jest "cool", więc nie możesz ubrać swoich traperów, szkoda). Tak właściwie trochę się zdziwiłaś, ponieważ wcześniej nie widziałaś tych rzeczy u siebie. Podejrzewasz że to twoja rodzicielka znów obdarowała cię zdobyczami, które zamówiła za małe. Ona nigdy nie może się pogodzić z tym, że nie ma już figury nastolatki. Zawsze się o to wkurzałaś, jednak teraz dziękujesz jej w duchu. Pozostały ci do zrobienia włosy, jakiś make-up i biżuteria. Włosy wystarczy że uczeszesz. Z tym całym make-upem też zbytnio nie wskurasz. Pudrujesz się, nakładasz troszkę czarnego cienia, tuszujesz rzęsy i smarujesz usta błyszczykiem (kosmetyczka matki nie ma kłódki). Teraz czas by zakraść się do pokoju rodziców i otworzyć jej szkatułkę... w ostatniej chwili się wycofujesz. Jednak postanawiasz nie brać biżuterii. Uważasz, że kiedy coś się zgubi na imprezie, to zobaczysz to dopiero w drugim życiu. Sprawdzasz zegarek. Jest 17.30. Dobrze wiesz, że lubisz się grzebać. Masz jeszcze pół godziny. Idziesz do kuchni by zjeść coś na szybko. Przypuszczasz, że na imprezie będzie pełno śmieciowego jedzenia, którego wolisz unikać. Gdy wracasz do pokoju, zauważasz że masz 15 minut. Poprawiasz błyszczyk i pakujesz torebkę. Telefon, klucze, gaz pieprzowy... Ta, wszystko jest. Schodzisz z powrotem i szykujesz się do wyjścia. Wychodzisz i z dokładnym zakluczeniem zamków, udajesz się na "najlepszą bibę świata", podczas niewiedzy twoich rodziców. Ale z ciebie rebel. Jeszcze tylko zaczniesz sobie "wszczykiwać marihuananuen" i cała dzielnia może trząść portkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz